Znowu przespałam pół dnia i dalej czuję się jakbym nie spała wcale. Nie sądziłam że to tak wykańcza fizycznie, myślałam że to będzie bardziej duchowe.
Po sesji. Dziś było jakoś ciszej w środku niż poprzednim razem, bez tego rozdygotania. Jutro ostatnia i koniec.
Dziś ostatnia sesja.
i potem ju tylko czekanie. Śnił się mi chyba znowu ale nie wiem co i jak dokładnie. Za to budzę się o 5.
Na fb go nie widzę. Insta nie ma. Na mess zawsze wyłączona aktywność. We wspólnych grupach go nie widać że jest aktywny.
Najgorszy jest strach że nic to nie zmieni. Tego się boję najbardziej.
Trochę tu nie zaglądałam bo jestem zajęta spotkaniami. Robi wszystko żeby widywać się ze mną jak najczęściej i jak najdłużej. Wczoraj padło od niego zdanie "musimy któregoś dnia poważnie porozmawiać", nie dopytywałam o nic będę czekać aż zacznie tę rozmowę
Dziś finał. Z jednej strony ulga, z drugiej strach bo od jutra już nic ode mnie nie zależy. Nie umiem sobie tego poukładać w głowie.
Pisaliśmy rano, w tym tygodniu mamy się spotkać. Albo środa albo piątek, tak nam pasuje.
Napisałam do pani Ani, opisałam że od zakończenia nic się nie dzieje. Ciekawa jestem co odpowie, bo sama już nie wiem czy czekać czy coś dołożyć.
Poniedziałek i znowu ta sama rutyna. Przynajmniej dzień szybko zleciał, gorzej z wieczorami.
Skończyłam. Siedzę teraz i mam kompletną pustkę w głowie. Zrobiłam wszystko co mogłam, reszta już nie u mnie.
W nocy znowu sen o n nim, tym razem że jedziemy gdzieś samochodem, czuć było jakiś strach. Obudziłam się z tym dziwnym uczuciem że coś jest nie tak.
Pierwszy poranek bez sesji przed pracą i dziwnie się z tym czuję. Wakacje się skończyły, wrzesień, a ja dalej w tym samym punkcie co przed rytuałem.
No to rozpoczynam czekanie. Rytuał zakończony.
Prześladuje mnie nazwa jego miejscowości dla odmiany 🤣
Ustaliliśmy że widzimy się jutro. Nie chcę zapeszać ale wszystko zaczyna się fajnie ukłdać.
Pani Ania odpisała, radzi jeszcze przeczekać i nic na razie nie dokładać. Więc czekam, choć cierpliwość mi się powoli kończy.
Totalna cisza. Drugi dzień po rytuale. Tęsknota łapie. I niechęć do jakiegokolwiek działania.
Dziś to spotkanie i akurat dzisiaj kończy mi się rytuał. Taki zbieg okoliczności że aż dziwny. Może to dobry omen.
Ta senność chyba mnie wykończy. Wczoraj zasnęłam przy serialu o dziewiątej wieczorem, obudziłam się o trzeciej w nocy na kanapie.
Jestem nowa dopiero napisałam do pani Ani i czekam co mi zaproponuje moje rozstanie 13 sierpnia poprzedzone milczeniem od 19 lipca , wysłał zdjęcia 24 sierpnia z tego co robi a teraz cisza . Byliśmy razem 2 lata ale nie mieszkaliśmy razem .Jest całym moim światem,wariuje bez niego rozmawialiśmy godzinami przez telefon.Kocham go bardzo.
Czy ktoś miał robiony rytuał separacyjny??? Po jakim czasie są efekty?
Czekam zgodnie z tym co radziła pani Ania ale każdy dzień jest taki sam. Wstaję, praca, dom i nic.
Nudny dzień, nic nowego, ciekawe kiedy coś ruszy.
Pani Ania zaproponowała na przywrócenie więzi co o tym sądzicie, boję się że zasłaby.
Wróciłam. Było całkiem fajnie, przy pożegnaniu mnie pocałował ale w policzek. Nie wiem co powiedzieć, mam mętlik.
Po spotkaniu miło rozpoczęty dzień, wiadomość od niego. Aż chce się wstawać 🙂
Czytam te pozytywne komentarze i zazdroszczę .Ja dopiero zacznę rytuał i będę czekać na rezultaty czuję ekscytację i nadzieję na szczęście z ukochaną osobą.
Dziś jakoś raźniej, mniej mnie kładzie ta senność. Za to od rana taka rozdrażniona jestem, byle co mnie irytuje.
Zaczynam się zastanawiać czy nie popełniłam błędu wybierając akurat egipski. Może dla mojej sytuacji trzeba było czegoś innego.
