HomeDawne wierzeniaWeles, słowiański bóg zaświatów

Weles, słowiański bóg zaświatów

Koniec sierpnia to na polu czas ostatniego pokosu. W wielu okolicach do dziś zostawia się na ścierni niewielką kępkę niezżętego zboża i zawiązuje ją w węzeł. Nikt już nie potrafi powiedzieć, po co. Badacze dawnych wierzeń łączą ten gest z jednym imieniem: Weles - bóg bydła, bogactwa i zaświatów, dziś pamiętany znacznie słabiej niż Perun.

Kim był Weles w wierzeniach Słowian

Imię pojawia się w zapisach w dwóch postaciach: Weles oraz Wołos. Ruskie źródła mówią o Wołosie i nazywają go wprost bogiem bydła. Czeskie teksty z XV i XVI wieku używają słowa „weles” w znaczeniu diabła, co jest śladem późniejszej demonizacji, a nie opisem dawnej funkcji. Większość badaczy uznaje obie formy za wersje tego samego imienia, choć jest to wniosek porównawczy, nie zapis źródłowy.

Postać wyróżnia się na tle całego panteonu jedną rzeczą: nie ma w niej nic z władcy nieba. Posąg Wołosa w Kijowie stał nie na wzgórzu obok pozostałych bóstw, lecz niżej, w dzielnicy kupieckiej nad rzeką. To drobny szczegół topograficzny, a mówi więcej niż niejedna barwna legenda. Szersze tło zawiera wpis o bogach czczonych przez dawnych Słowian.

Co mówią źródła, a czego w nich nie ma

Zasób jest skromny i właśnie dlatego warto go wyliczyć w całości. Wszystko, co wykracza poza tę listę, jest rekonstrukcją albo literaturą.

  • traktaty Rusi z Bizancjum z X wieku - przysięga składana na broń, na Peruna oraz na Wołosa,
  • latopis ruski - wzmianka o posągu i o jego usunięciu po przyjęciu chrztu,
  • Słowo o wyprawie Igora - pieśniarz Bojan nazwany wnukiem Welesa,
  • staroczeskie wzmianki, w których imię znaczy już tyle co diabeł,
  • nazwy terenowe rozsiane od Bałkanów po ziemie ruskie,
  • materiał etnograficzny z XIX wieku - zwyczaj ostatniej garści zboża.

Czego w źródłach nie ma: opisu wyglądu, listy świąt, imion kapłanów, drzewa genealogicznego ani jednej modlitwy. Teksty krążące dziś w sieci jako „stare wezwania do Welesa” powstały w ostatnich kilkudziesięciu latach. Można ich używać świadomie, ale uczciwie jest nazywać je po imieniu.

Bóg bydła, przysięgi i tego, co się posiada

W dawnych tekstach słowo skot oznacza jednocześnie bydło, majątek i pieniądze. Stąd bierze się cała reszta. Opiekun stada jest automatycznie opiekunem bogactwa, a skoro tak - również umowy, wagi i danego słowa. W traktatach ruskich drużyna książęca przysięgała na Peruna i na własną broń, kupcy natomiast na Wołosa. Podział ról widać w tym jak na dłoni: jeden pilnuje siły, drugi tego, co policzone.

Warto zapamiętać ten trop, bo tłumaczy pozorną sprzeczność. Bóstwo od krów i bóstwo od bogactwa to w dawnym świecie dokładnie ta sama funkcja. Krowa była chodzącym majątkiem, a jej utrata oznaczała ruinę gospodarstwa.

Pan Nawii, czyli zaświaty jako pastwisko

Drugą stroną tej samej postaci są zaświaty. W rekonstrukcjach nazywa się je Nawią i wyobraża jako łąkę za wodą, na której pasą się stada. Obraz jest zaskakująco spokojny: żadnego ognia ani sądu, po prostu pastwisko po drugiej stronie rzeki. Motyw przeprawy przez wodę wraca później w zwyczajach pogrzebowych i w wierzeniach opisanych we wpisie o słowiańskim święcie zmarłych.

Trzeba jednak powiedzieć wyraźnie: nazwa Nawia jest poświadczona słabo, a jej rozbudowany opis pochodzi z XX wieku. Sam związek bóstwa ze zmarłymi wywodzi się z porównań z tradycją bałtyjską i indyjską, gdzie opiekun stad bywa zarazem pasterzem dusz. To dobra hipoteza, nie zapis.

Spór z Perunem jest hipotezą, nie mitem zapisanym

Popularny obraz odwiecznego pojedynku, w którym gromowładca ściga przeciwnika chowającego się w wodzie i pod korzeniami, pochodzi z teorii mitu głównego, sformułowanej w latach siedemdziesiątych XX wieku. Zbudowano ją z porównań, nie ze słowiańskiego przekazu, a część badaczy ją kwestionuje. Szczegóły znajdują się w tekście o Perunie i jego kulcie.

Dla praktyki różnica jest zasadnicza. Rytuał zbudowany na hipotezie traktowanej jak pewnik rozsypuje się przy pierwszym rzetelnym pytaniu, a osoba, która go wykonuje, zostaje z poczuciem, że dała się nabrać.

Welesowa broda, czyli ostatnia garść zboża

Najciekawszy ślad przetrwał nie w księgach, tylko na polu. Rosyjska etnografia XIX wieku notowała zwyczaj zostawiania ostatnich kłosów i zawiązywania ich w węzeł „Wołosowi na bródkę”. Zboża nie ścinano, nie zabierano do domu, nie zjadano. Zostawało tam, gdzie wyrosło.

W Polsce ten sam gest jest doskonale udokumentowany, tyle że bez imienia bóstwa. Nazwy zmieniają się co kilkadziesiąt kilometrów:

  • przepiórka - najczęstsza nazwa w Małopolsce i na Lubelszczyźnie,
  • broda - Wielkopolska, Kujawy, Śląsk,
  • koza lub pępek - nazwy notowane lokalnie,
  • równianka - ostatnie kłosy wplecione w wieniec dożynkowy.

Uczciwie trzeba dodać, że żaden polski zapis nie wiąże tego zwyczaju z imieniem Welesa. Powiązanie jest wnioskiem z porównania z materiałem wschodniosłowiańskim. Sam gest jest jednak realny, stary i wciąż żywy, a to więcej, niż da się powiedzieć o większości „dawnych rytuałów” opisywanych w internecie.

Co po nim przejęli święci

Po chrzcie funkcje opiekuna stad nie zniknęły, tylko zmieniły adresata. W kulturze ludowej przeszły przede wszystkim na świętego Błażeja, wzywanego przy chorobach gardła i przy bydle, oraz na świętego Mikołaja, uznawanego za pana wilków i obrońcę stad. W tradycji wschodniej podobieństwo imion Wołos i Własij dodatkowo ułatwiło to przesunięcie.

Nie był to jednak żaden odgórny dekret ani „przemianowanie boga”. Zmiana zachodziła oddolnie, przez zwyczaj i przez potrzebę: gospodarstwo dalej wymagało opieki, więc modlitwa znalazła nowego adresata. Podobny mechanizm opisuje wpis o Mokoszy i jej chrześcijańskiej następczyni.

Weles we współczesnej praktyce

Dla osób, które chcą włączyć tę postać do własnej ścieżki, najbezpieczniejszy jest porządek prosty i jawny.

  1. Rozdzielić na piśmie dwie rzeczy: to, co potwierdzone, i to, co dopisane. Dwie kolumny wystarczą.
  2. Dary składać wyłącznie organiczne - chleb, ziarno, miód, mleko. Żadnej folii, wstążek, zniczy w plastiku.
  3. Miejsce wybierać przy wodzie, przy korzeniach albo przy starym drzewie, ale nigdy na cudzej działce i nigdy w rezerwacie.
  4. Nie rozpalać ognia w lesie, zwłaszcza w suche lato. Symbolika nie zwalnia z zakazu.
  5. Własnych tekstów nie podawać za dawne modlitwy, nawet w dobrej wierze.
  6. Nie składać ofiar z żywych zwierząt. W praktyce współczesnej nie ma to żadnego uzasadnienia.

Jest też granica zdrowego rozsądku. Rytuał porządkuje myślenie o pieniądzach czy o stracie, ale nie zastąpi rozmowy z lekarzem, z doradcą ani decyzji, którą trzeba podjąć samodzielnie. Bóstwo od majątku nie spłaci kredytu.

Najczęstsze błędy i mity

  • „To słowiański diabeł” - takie znaczenie imię zyskało dopiero po chrystianizacji, w czeskich tekstach. Wcześniej nic na to nie wskazuje.
  • „Księga Welesa to najstarszy zabytek Słowian” - to falsyfikat z XX wieku, odrzucony przez naukę. Deski, na których miał być spisany tekst, nigdy nie zostały nikomu pokazane.
  • „To słowiański odpowiednik Lokiego” - zestawienie efektowne i całkowicie bezpodstawne. Nie ma tu ani bydła, ani zaświatów.
  • „Zachowały się modlitwy” - nie zachowały się. Żadna.
  • „Wołos i Weles to na pewno jedno bóstwo” - to najmocniejsza hipoteza, ale wciąż hipoteza.
  • „Był bogiem zła, przeciwnikiem dobra” - podział na dobro i zło w takiej postaci przyszedł do słowiańskiego materiału razem z chrześcijaństwem.

Czego uczy ostatnia garść zboża

Z całej tej historii najtrwalszy okazał się nie mit, tylko gest. Weles nie przetrwał w opowieści ani w modlitwie, przetrwał w czynności, którą powtarza się bez uzasadnienia. Imię wypadło z pamięci, a kępka zboża na ścierni została i zawiązuje się ją do dziś, często w rodzinach, w których nikt nie potrafi podać powodu. Gest przeżył słowo.

To dobra wskazówka przy czytaniu dowolnego tekstu o dawnych wierzeniach. Zanim uwierzy się w barwną opowieść z dokładnymi datami i imionami, warto sprawdzić, czy stoi za nią jakiś drobiazg, który ludzie robią do dziś bez wyjaśnienia. Zwykle właśnie tam jest najstarsza warstwa.

Źródła, welesowa broda i współczesne rekonstrukcje - rozmowa trwa w wątku Weles - słowiański bóg bydła, bogactwa i zaświatów.

Previous article
Next article

Zobacz również