Pismo automatyczne bywa opisywane jako rozmowa z zaświatami albo jako prosty trik podświadomości. Prawda jest taka, że nie da się tego rozstrzygnąć na forum ani w artykule. Da się natomiast opisać, jak wygląda praktyka, co w niej działa i w którym momencie trzeba przestać.
Czym jest pismo automatyczne
To zapisywanie słów bez świadomego układania zdań. Ręka prowadzi ołówek, a uwaga celowo pozostaje z boku. Technika spopularyzowała się w drugiej połowie XIX wieku, w okresie fascynacji spirytyzmem, a później zainteresowali się nią surrealiści, traktując ją jako narzędzie twórcze.
Współczesna psychologia tłumaczy zjawisko efektem ideomotorycznym: mięśnie wykonują drobne, nieuświadomione ruchy zgodne z oczekiwaniem. To samo wyjaśnienie stosuje się do wahadełka. Nie unieważnia ono praktyki, ale warto je znać przed pierwszą próbą.
Przygotowanie
- Wybrać porę, o której nikt nie przeszkodzi. Kwadrans wystarczy.
- Przygotować gładki papier i miękki ołówek, nie długopis.
- Usiąść wygodnie, oprzeć przedramię, rozluźnić bark.
- Zapisać u góry kartki jedno pytanie, krótkie i konkretne.
- Przez minutę oddychać spokojnie, patrząc obok kartki, nie na nią.
- Zacząć od bazgrania. Kółka i kreski są normalnym początkiem.
- Nie czytać w trakcie. Czytanie kończy zapis.
Sesja powinna być krótka. Kwadrans na początek to maksimum, a nie minimum. Dłuższe próby częściej męczą, niż cokolwiek dają. Podobna zasada dotyczy psychometrii.
Jak czytać to, co powstało
- Odłożyć kartkę na kilka godzin, najlepiej do następnego dnia.
- Przepisać czytelne fragmenty, resztę zostawić.
- Zaznaczyć zdania, które zaskoczyły - to one są materiałem.
- Odrzucić wszystko, co brzmi jak nagłówek z gazety albo cytat z poradnika.
- Porównać z zapisami z poprzednich sesji. Powtarzalność znaczy więcej niż pojedyncze zdanie.
Najciekawsze w piśmie automatycznym nie jest to, kto pisze. Najciekawsze jest to, co się powtarza.
Kiedy przestać - to najważniejsza część
Praktyka polegająca na świadomym oddaniu kontroli nad ręką nie jest dla każdego i nie jest obojętna. Są sytuacje, w których należy ją odłożyć bez dyskusji.
- gdy pojawia się lęk, kołatanie serca albo poczucie, że ktoś jest w pokoju,
- gdy zapis robi się natrętny i wraca poza sesją,
- gdy treści dotyczą krzywdzenia siebie lub kogokolwiek,
- w okresie żałoby, kryzysu, silnego stresu lub bezsenności,
- przy diagnozie psychiatrycznej - bez wcześniejszej rozmowy z lekarzem prowadzącym,
- gdy praktyka zaczyna zastępować decyzje albo kontakt z ludźmi.
W każdej z tych sytuacji właściwym krokiem jest przerwanie zapisu, wyjście na powietrze i rozmowa z kimś bliskim. Jeżeli niepokój utrzymuje się dłużej, warto skontaktować się ze specjalistą. Pismo automatyczne nie służy do diagnozowania chorób, prowadzenia leczenia ani podejmowania decyzji prawnych i finansowych.
Najczęstsze błędy
- Zadawanie pytań o datę śmierci lub chorobę - to najprostsza droga do wielotygodniowego lęku.
- Traktowanie zapisu dosłownie - tekst powstaje z materiału, który jest w głowie, nawet jeśli źródło uznaje się za zewnętrzne.
- Sesje codzienne - raz na tydzień lub dwa w zupełności wystarczy.
- Praktykowanie po alkoholu lub w nocy przy wyczerpaniu - wyniki są chaotyczne, a nastrój po nich zły.
- Pokazywanie zapisu jako dowodu - to notatka osobista, nie świadectwo.
Kto szuka łagodniejszego wejścia w podobne techniki, może zacząć od bibliomancji, która ma jasne ramy i wyraźny koniec.
Skąd wzięła się popularność techniki
Druga połowa XIX wieku to okres masowej fascynacji seansami i kontaktem ze zmarłymi. Pismo automatyczne było w tym nurcie techniką najprostszą - nie wymagało ani grupy, ani sprzętu. Wkrótce dołączyły do niego urządzenia pomocnicze: deseczka na kółkach z zamocowanym ołówkiem, a później tablice z alfabetem.
Drugie życie technika dostała w latach dwudziestych XX wieku, gdy sięgnęli po nią surrealiści. Interesowało ich coś innego niż kontakt z zaświatami: chcieli pisać z pominięciem kontroli rozumu i traktowali zapis jako materiał twórczy. Ten drugi sposób patrzenia jest dziś dla większości osób praktyczniejszy - i mniej ryzykowny.
Wariant dla osób, którym nic nie wychodzi
- Dyktowanie na głos - mówić bez zatrzymywania przez trzy minuty i nagrywać albo zapisywać dopiero potem.
- Pisanie z zamkniętymi oczami - litery wychodzą krzywo, ale kontrola słabnie szybciej.
- Jedno zdanie startowe - zacząć od gotowego początku zdania i pozwolić ręce je dokończyć.
- Krótsza sesja - pięć minut zamiast piętnastu; przy zniechęceniu mniej znaczy więcej.
Nie zaleca się natomiast pisania ręką niedominującą jako „sposobu na obejście kontroli”. Efekt jest zwykle taki, że zapis jest nieczytelny, a osoba pisząca wraca zmęczona i przekonana, że coś jest z nią nie tak.
Jak prowadzić zeszyt
- Zapisywać datę, godzinę i samopoczucie przed sesją.
- Numerować kartki - po pół roku to jedyny sposób, żeby cokolwiek porównać.
- Oddzielać zapis od komentarza; komentarz dopisywać innym kolorem i innego dnia.
- Zaznaczać zdania, które wróciły w kolejnych sesjach.
- Raz na kwartał przeczytać całość i wynotować powtórzenia - to jedyny materiał, który naprawdę coś mówi.
Czego nie robić po sesji
Zapisu nie pokazuje się osobie, której dotyczy, i nie wysyła nikomu jako wiadomości. To notatka prywatna, a potraktowana jako komunikat potrafi zrobić realną krzywdę - zwłaszcza gdy pojawiają się w niej imiona.
Nie należy też szukać w zapisie potwierdzenia decyzji podjętej wcześniej. Mechanizm jest znany i działa niezawodnie: znajdzie się zawsze. Jeżeli decyzja została już podjęta, sesja niczego nie doda, a jedynie doklei do niej fałszywe uzasadnienie.
Doświadczenia i ostrożne pytania zbieramy w wątku: Pismo automatyczne - wątek na forum
