HomeEzoterykaCiemna noc duszy

Ciemna noc duszy

Przychodzi taki moment, w którym modlitwa brzmi jak pusty dźwięk, medytacja nuży, a wszystko, co jeszcze niedawno dawało poczucie sensu, nagle nie działa. Nie ma dramatu, nie ma buntu - jest szara, głucha cisza. Ten stan ma swoją nazwę: ciemna noc duszy. Mistycy, którzy go opisali, nie uznali go za porażkę.

Skąd wzięła się ta nazwa

Określenie pochodzi od hiszpańskiego karmelity, św. Jana od Krzyża, który w XVI wieku opisał własne doświadczenie w poemacie „Noche oscura”. Zapisał rzecz zaskakującą: im bliżej człowiek jest celu drogi, tym mniej z tej drogi czuje. Zmysły przestają dostarczać pociechy, obrazy i wyobrażenia przestają pomagać, a to, co wcześniej rozgrzewało - studzi.

Jan od Krzyża rozróżniał dwa etapy: noc zmysłów, w której gaśnie przyjemność płynąca z praktyki, oraz noc ducha, w której zawodzą także dotychczasowe wyobrażenia o tym, kim się jest i do czego się dąży. Podobne opisy zostawiła Matka Teresa z Kalkuty, a w tradycjach wschodnich zbliżony etap bywa nazywany fazą rozpadu - momentem, w którym stare formy praktyki po prostu przestają nieść.

Ciemna noc duszy - po czym ją poznać

  • Praktyka, która wcześniej dawała ukojenie, staje się mechaniczna i pusta.
  • Znika poczucie kontaktu - z Bogiem, z intuicją, z przewodnikami, z czymkolwiek, na czym opierała się dotąd wiara.
  • Dawne wyjaśnienia świata przestają przekonywać, ale nowych jeszcze nie ma.
  • Pojawia się poczucie zawieszenia: nie ma powrotu do tego, co było, ani widocznego kroku naprzód.
  • Mimo pustki coś każe trwać przy praktyce - nawet bez najmniejszej satysfakcji.

Ostatni punkt jest najbardziej charakterystyczny. W ciemnej nocy duszy pragnienie zwykle nie znika - znika jedynie nagroda za jego zaspokajanie.

Kryzys duchowy a depresja - gdzie przebiega granica

To rozróżnienie decyduje o tym, czy pomoc trafi we właściwe miejsce, dlatego warto potraktować je poważnie. Ciemna noc duszy dotyczy relacji z sensem i z tym, co przekracza codzienność. Depresja jest chorobą, która zajmuje całe życie: sen, apetyt, energię, zdolność do pracy i do przebywania z ludźmi.

W kryzysie duchowym zwykle da się nadal cieszyć rozmową, jedzeniem czy spacerem, a puste wydaje się wyłącznie to, co duchowe. W depresji przyjemność gaśnie wszędzie, pojawia się poczucie winy bez powodu, wyraźny spadek albo wzrost masy ciała, problemy ze snem, a niekiedy myśli o tym, że nie warto żyć. Jeśli pojawia się cokolwiek z tej drugiej listy, sprawa nie jest już tematem na medytację, tylko na wizytę u lekarza rodzinnego albo u psychologa. Jedno nie wyklucza drugiego - można przechodzić kryzys duchowy i jednocześnie chorować.

Cztery przekonania, które szkodzą najbardziej

  • „To kara za błędy” - w opisach mistycznych ciemna noc przychodzi po okresie gorliwości, nie po zaniedbaniu.
  • „Trzeba ją przyspieszyć postem i nieprzespanymi nocami” - wyczerpywanie ciała niczego nie skraca, za to potrafi wywołać realne kłopoty ze zdrowiem. Głodówki i celowe niedosypianie odpadają.
  • „Zdarza się raz w życiu” - bywa, że wraca przy każdym większym przełomie, tylko za drugim razem jest mniej strasznie.
  • „Trzeba wytrzymać w pojedynkę” - tradycje, które ten stan opisały, zawsze zakładały obecność kogoś doświadczonego obok.

Co realnie pomaga przejść

  • Zmniejsz, ale nie porzucaj praktyki. Zamiast godziny medytacji zostaw dziesięć minut. Ciągłość jest ważniejsza niż intensywność.
  • Zamień formę na prostszą. Sprawdza się powtarzanie jednego zdania albo praca z mantrą OM, gdy rozbudowane rytuały wydają się puste.
  • Pisz dziennik. Trzy zdania dziennie wystarczą. Po kilku miesiącach widać ruch, którego z bliska nie da się zauważyć.
  • Dbaj o ciało. Sen, ruch i regularne posiłki nie są ucieczką od duchowości, tylko warunkiem, żeby dało się przez cokolwiek przejść.
  • Odłóż wielkie decyzje. W środku pustki łatwo porzucić drogę, ludzi albo pracę, a potem tego żałować.
  • Wróć do wyobraźni ostrożnie. Gdy pojawi się pierwsze drgnienie, pomaga łagodna wizualizacja twórcza - bez zmuszania się do wzruszeń.

Ile to trwa

Uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo. W relacjach mistyków bywały miesiące i bywały lata. Znacznie użyteczniejsze od pytania „kiedy się skończy” jest pytanie „co dzisiaj jest do zrobienia”. Koniec zwykle nie przychodzi jako olśnienie, tylko jako zwyczajny dzień, w którym nagle znowu chce się usiąść do praktyki.

O tym, jak wygląda to od środka, rozmawiamy na forum: Ciemna noc duszy - czym jest kryzys duchowy i jak przez niego przejść.

Zobacz również